„DZIEŃ NIEPODLEGŁOŚCI:ODRODZENIE” – „Independence Day: Resurgence”

 

 

7740690.3

 

 

Dystrybutor, by Nas widzów zachęcić pisze …. Kontynuacja jednego z największych przebojów w dziejach kina, spektakularna opowieść o inwazji przedstawicieli obcej cywilizacji na naszą planetę. Po najeździe obcych na Ziemię ludzie wykorzystali pozostawione przez nich zdobycze techniki do budowy supernowoczesnego systemu obronnego dla całej naszej planety. Nic jednak nie mogło przygotować nas na ponowny najazd przybyszy, którzy powracają, by ze zdwojoną siłą przypuścić atak na Ziemię. Gigantyczne statki obcych obracają w gruzy największe metropolie i los świata wydaje się przesądzony. Końcu świata zapobiec może tylko zdecydowana akcja wszystkich ludzi, którzy jednoczą się w zmasowanym kontrataku, by pokazać obcym, że Ziemia jest już zajęta. Czy to co czytamy potrafi Nas wciągnąć? 

Nadal jeszcze pamiętam rok 1996 i nastanie „Dnia Niepodległości” , który w owych czasach naprawdę zrobił furorę swoim rozmachem oraz wymyśloną fabułą. Roland Emmerich współtwórca obrazu oraz jego reżyser, wtedy miał wizję, którą udało się z powodzeniem wprowadzić na ekrany kin całego świata. To się naprawdę wtedy dobrze oglądało. Po 10 latach ten sam twórca postanawia powrócić tą samą historią, tyle że jest ona jeszcze bardziej wybuchowa. „Dzień Niepodległości: Odrodzenie” czy jest filmem wartym, by wydać na niego pieniądze do kina? Owszem, jeżeli mamy ochotę tylko na zobaczenie pustej wydmuszki lub balonika wypełnionego helem, który w każdym momencie może wybuchnąć. Nie możemy się dziwić maszynce do robienia pieniędzy jakim jest Hollywood. Ten film jest tylko i wyłącznie jednym wielkim efektem specjalnym. Twórcy maksymalnie do granic możliwości zepchnęli fabułę na drugi czy też nawet trzeci plan. Ona praktycznie zaginęła w całej akcji tego filmu. Bohaterowie, których znamy z poprzedniej części również już nie są pierwszej świeżości, po prostu zostali odkurzeni i wstawieni dla przypomnienia. Przez 2 godziny filmu nie oglądamy nic innego jak latające statki, myśliwce i jeden cel by zgładzić królową. Nic nowego, nic odkrywczego. Twórcy nawet zbytnio się nie wysilili, by widza czymś zaskoczyć, zainteresować w tym obrazie. Jest to po prostu produkcja za szpikowana efektami specjalnymi na najwyższym poziomie i tylko tyle.

Nowy „Dzień Niepodległości …” ogląda się bez większych emocji. Nawet sama akcja jest nudna i monotonna w niczym nas nie zaskakująca. Czy coś się zmieniło? Absolutnie nic , wszystko dotyczy tego samego co w pierwszej części, tylko plenery są trochę inne. Trochę szkoda, gdyż gdyby dobra grupa scenarzystów zabrała się za ten projekt, to można było stworzyć naprawdę świetny film Sci-Fi. Widocznie komuś zależało tylko na tym, by przyciągnąć widza samymi efektami. Pojechali po prostu na reputacji pierwszej części i tym sposobem chwyta się widza ciekawego losów starych bohaterów.

Osobiście rozczarowałem się bardzo, jednak wiem także, iż nie jestem odosobniony w takim punkcie widzenia. Po rozmowach z różnymi ludźmi, odczucia mają bardzo podobne. No cóż, jak widać i coś takiego da się sprzedać. Idąc do kina na ten tytuł, bierzesz sam odpowiedzialność za swój wybór 🙂 masz do tego prawo. Ja tylko zmarnowałem swój czas.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s