„INFERNO”

 

 

inferno-movie-2016-poster-international

 

 

Czy to już zaczyna się robić serią siłową?

Światowej sławy profesor w dziedzinie symboliki Robert Langdon śladami poematu Dantego usiłuje rozwikłać zagadkę symbolu, który znajduje w marynarce, kiedy budzi się pogrążony w amnezji w jednym z włoskich szpitali. Będzie to najtrudniejsze zadanie w karierze Langdona, na którego zewsząd czeka niebezpieczeństwo.

Nie powiem od czasu do czasu lubię zobaczyć fajne kino, które ma gatunek sensacyjno-przygodowy. Na pewno takimi filmami były „Kod Da Vinci” oraz „Anioły i Demony”. Tym razem przyszła kolej na „Inferno”. Niestety balonik prysł bardzo szybko w trakcie oglądania nowej odsłony profesora Langdona. Nowa produkcja, która wyszła ponownie z pod oka Rona’a Howarda w niczym mnie tym razem nie zaskoczyła, a co gorsza w trakcie oglądania wręcz nużyła. Dwu godzinna bieganina zaczęła się robić wręcz irytująca i niczym mnie nie wciągnęła. Ta trzecia odsłona była zrobiona siłowo, najlepiej włóżmy w te dwie godziny filmu tyle ile się da, nie zważając na to czy widz da się wciągnąć. Już po pierwszych nastu minutach zacząłem sobie zadawać pytanie – po cholerę w tym filmie nam jest potrzebny Langdon ??? Ta historia w sobie nie miała żadnej symboliki, która wynikała z czegoś, co miały dwie poprzednie produkcje. W tych filmach właśnie to było koniec pociągowym – SYMBOL. Dla mnie w tym przypadku wykorzystanie Dantego jako zagadki związanej z wirusem jest po prostu naciągane i to mocno. Tak jak by jedno i drugie szło własnym torem i nie miało nic ze sobą wspólnego. Jestem zdania, że tym razem wszystko kulało w tej produkcji. Dialogi drętwe, sam scenariusz chaotycznie nudny, gra aktorów mechaniczna a reżyseria jak by zagubiona w przestrzeni. Każdy robił swoje, jednak problemem było to, iż kierunki były różne. Ktoś może powiedzieć, przecie tam się tyle działo ! Owszem, zgadzam się, tam ciągle się coś działo i to własnie był problem. Wieczne pościgi, pościgi, pościgi. Wieczne strzelaniny, strzelaniny, strzelaniny. Langdon oraz jego przyjaciółka bez trudu wszędzie się dostawali, bez większego wysiłku. Zbyt wszystko naciągane, by uważać za prawdziwe czy też przekonywujące. Brakowało mi w tym filmie mistycyzmu oraz tajemnicy, która ciągnie całą historię, by na sam koniec widza zaskoczyć. Dla mnie ta odsłona była wielkim rozczarowaniem oraz stratą pieniędzy. Hollywoodzka produkcja, zrobiona z rozmachem, która po prostu musi przyciągać do kina, bazując na swoich poprzednikach. Wychodząc z kina, udało mi się podsłuchać kilka rozmów po seansie i jak się okazało, wielu ludzi miało podobne zdanie do mojego. Coś w tym jednak jest.

Nie wiem co jest przyczyną tego, że tak spieprz …. tą cześć. Brak zaangażowania jest bardzo widomy na ekranie. Sam Tom Hanks wydawał mi się wręcz znudzony swoją postacią, co było bardzo wyczuwalne podczas oglądania. „Inferno” jest strzałem w stopę. Już zaczynam się zastanawiać jak wypadnie kolejna część, która ma wejść do kin w 2017 roku „Zaginiony Symbol”  czy tym razem całość będzie bardziej pasowała do profesora Langdona? O jednym mogę tylko wspomnieć jako pozytywie w tym filmie, zdjęcia. Można potraktować go jako niezły przewodnik po kilku krajach i ich zabytkach.

Tym razem filmu nie polecam. Sam każdy zadecyduje, czy ma ochotę wydać kasę na bilet. Jeżeli nie zwracasz uwagi na szczegóły i jest Ci to obojętne, to forma filmu może Ci się spodobać. Jednak jak oczekujesz trochę więcej z tego typu produkcji, to może być już z tym gorzej.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s