„ZJEDNOCZONE STANY MIŁOŚCI”

 

 

zjednoczone-stany-milosci-plakat-berlin

 

 

Jest początek 1990 roku. Mimo że nastała już wolność, cały czas czuć ducha poprzedniej epoki. Cztery pozornie szczęśliwe kobiety w różnym wieku łączy nieodparte pragnienie zmiany swojego życia. Nowy świat w transformacji budzi w nich lęki, ale też wyzwala tłumione pragnienia. Agata, młoda matka uwięziona w pozbawionym namiętności małżeństwie, szuka ucieczki w niemożliwej do spełnienia miłości. Renata jest nauczycielką zafascynowaną swoją młodszą sąsiadką Marzeną – prowincjonalną królową piękności, której mąż pracuje w RFN. Siostra Marzeny, Iza, jest dyrektorką szkoły i sekretną kochanką ojca jednej z uczennic.

Tomasz Wasilewski jest reżyserem, który co jakiś czas robi mniejsze lub większe zamieszanie. Młody człowiek lubiący przedstawiać wizję po swojemu. Jego delikatne podejście do wielu spraw, sprawia iż filmy wychodzące z pod jego oka bardziej trafiają do żeńskiej grupy widzów. Tak głośniej zaczęło się od W sypialni  z 2012 roku, następnie już przełomowo i światowo było w 2013 roku z filmem Płynące wieżowce. Dochodzimy do roku 2015 i Srebrnego Niedźwiedzia w Berlinie za scenariusz  Zjednoczone stany miłości. Właśnie jestem po seansie tego filmu i powiem szczerze patrząc z męskiego punktu widzenia, to film mnie jakoś tak bardzo nie poruszył. Jednak to nie oznacza, że jest on zły lub nie warty zobaczenia. Z pewnością jest to kino, które przemówi dość mocno do kobiet. Cała fabuła osadzona jest w czasach PRL-u, gdzie króluje szarość dnia codziennego. Jakieś samotne blokowisko w szczerym polu, gdzie rozgrywają się wewnętrzne dramaty poszczególnych bohaterów. Film odebrałem jako, kobiece podejście do potrzeby bycia kochanym, potrzeby odczuwania uczucia, potrzeby bliskości. Z drugiej strony widzimy ból odrzucania, ból samotności, ból monotonności lub powtarzalności. Świat kobiet, który stoi w miejscu. Życie, które nie ułożyło się tak jak powinno. Świat będący częścią innych staje się ciężarem nie do przeskoczenia. Pragnienia zostają zadeptane w momencie ich odczuwania. Tomasz Wasilewski stara się pokazać w swoim filmie przez co mogą przechodzić kobiety nieszczęśliwe żyjące w świecie mężczyzn zaznaczających swoje terytorium. Jest takich kilka scen które mówią o tym ewidentnie ale trzeba je wyłapać.

Całość jest nakręcona w sposób niezwykle spokojny, bez większych zrywów. Nawet emocje są tutaj tłamszone, na tyle by nie burzyć zamysłu ukazania nieszczęśliwego życia. „Zjednoczone stany miłości” to kilka poziomów ukazania potrzeby uzależnienia od bliskości człowieka do człowieka. Nie istotne jaka jest to płeć. Nie jest to kino łatwe w odbiorze. Bliżej mu do niezależnego niszowego, niż do popularnego rozrywkowego. W tej formie idealnie odnalazły się bohaterki całej opowieści. Cztery kobiety mieszkające w jednym bloku.   Julia Kijowska w roli Agaty, Magdalena Cielecka w roli Izy, Dorota Kolak w roli Renaty oraz Marta Nieradkiewicz w roli Marzeny. Różne pokolenia kobiet z problemami dotyczącymi samotności oraz potrzebującymi bliskości, by funkcjonować w tym świecie. Po drugiej stronie tego kobiecego świata stoi Andrzej Chyra w roli Karola czy też Łukasz Simlat w roli Jacka. Przypuszczam, iż ten obraz będzie odbierany przez każdego widza inaczej. Wszystko zależy od tego w jakim momencie życia się obecnie znajdujemy. To może właśnie działać w ten sposób.

Czym znowu zaskoczy Nas Tomasz Wasilewski za niedługo? Zapewne się przekonamy za jakiś czas.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s