„Plac Zabaw” – Mocne w swojej prostocie!

 

 

VbFktkqTURBXy8xZTM5OWJhZGJkMjNjZjJjMTc0MTgzYzU3MGFiY2EzZC5qcGVnkpUCzQJsAMLDlQIAzQJYwsM

 

 

Niewielkie miasto w Polsce. Dzień z życia nastolatków, którzy właśnie kończą szkołę podstawową. Niewinnie zapowiadające się spotkanie trójki bohaterów prowadzi do nieoczekiwanego, przerażającego finału. Jakiś czas temu stało się dość głośno na temat tego tytułu za sprawą festiwalu w San Sebastian, gdzie był premierowo prezentowany. Reżyser filmu Bartosz M. Kowalski pokazuje, iż potrafi w wyrafinowany sposób mylić tropy i usypiać czujność widza, który stara się zrozumieć. Nie bez powodu rozpoczyna swoją opowieść jak typowy „społecznie zaangażowany” film o zepsutej młodzieży z blokowiska. Poznajemy trójkę bohaterów oraz ich „naturalne” środowisko. Zaczynamy spokojnie poruszać się po małym miasteczku. Na pierwszy strzał poznajemy Gabrysię. Dziewczynka, która mieszka w bogatszej dzielnicy. Wszystko tutaj jest jak należy. Jednak widz zauważa pewną obojętność oraz dystans w relacjach rodzinnych. Następnie znajdziemy się w zwykłym M3 Szymka. Poznajemy tragedię rodziny oraz obowiązki tego chłopaka, który się z nimi nie zgadza i w pewny sposób wyrzuca swoją agresję. Na koniec trafiamy do domu Czarka. Samotna zmęczona życiem matka, mieszkająca z trzema synami. Ciężkie warunki mieszkaniowe, złe relacje w całej rodzinie. Trzy osobne rozdziały, które zaczną się po drodze ze sobą łączyć. Wydaje nam się, iż cała sytuacja jest przejrzysta dzięki temu co widzimy, budujemy sobie pełen obraz. Jak się okazuje z czasem, tak naprawdę to nic nie wiemy. Można powiedzieć, że wszystko zrobione jest dość pokrętnie ale prosto i realistycznie, co podwójnie uderza.

Obraz Kowalskiego w pewnym stopniu zaskakuje swoją reporterską dokładnością, pod względem ukazania różnic klasowych między naszymi bohaterami. Niby dostajemy mało, ale z drugiej strony wystarczająco dużo, by wszystko ubrać w całość. Widzimy jak buzują hormony związane z wiekiem młodzieńczym oraz bunt wewnętrzny do otoczenia czy sytuacji. Tutaj nie ma miejsca dla dorosłego lub inaczej … tutaj jest wielki brak ręki dorosłego. Rzeczywistość kreowana jest tylko przez dziecko, które szuka zajęcia, co staje się niesamowicie autentyczne. Młodzi ludzie zachowują się bardzo naturalnie, co może jednych przerażać lub też oburzać, jednak taka jest prawda gdy zaczniemy obserwować. Wulgaryzmy jak każdy zapewne z nas wie, są już na stałe wpisane do słownika młodych ludzi. Szokująca natomiast jest ich bezwzględność oraz bezrefleksyjność. Zaniedbani, gdzieś zapomnieni przez swoich rodziców, przekraczają granicę oddzielającą dobro od zła. Tak naprawdę są w stanie zrobić wszystko, by zabić swoją nudę, by czymś zająć swój czas. Kogoś upokorzyć? Jakie to może być proste! To wszystko co zrobią sprawia im ogromną satysfakcję i staje się motorem napędowym do dalszego działania.

Twórca idzie jeszcze dalej … zadając ciche pytanie – Czy można popełnić zbrodnię z nudów? Czy taki czyn musi mieć jakiś powód? Te pytania są tylko stawiane i odpowiedzi w tym obrazie nie znajdziemy, co tylko świadczy o sile Placu zabaw. Nie jesteśmy w stanie uchwycić tego momentu, gdy nastaje zło. Nie wskażemy wydarzenia, które uruchamia taki proces w człowieku, a tym bardziej w niewinnym dziecku. Niewinność … tak postrzegamy naszych bohaterów w tym filmie. Pozorna niewinność, to te białe koszule założone na zakończenie roku szkolnego jako symbolika, która zostanie splamiona krwią.

Trzeba także zwrócić w tym filmie wielką uwagę na młodych aktorów, którzy zostali wspaniale poprowadzeni przez reżysera. Niesamowicie zostały oddane każde emocje, nie wyczujemy sztuczności, za to prawda bije mocno po oczach. Te debiuty to naprawdę dobry start w kinie –  Michalina Świstuń w roli Gabrysi, Nicolas Przygoda w roli Szymona oraz Przemysław Baliński jako Czarek. Oprócz tego forma, która jest bardzo minimalistyczna. Nie ma tutaj zbędnych ozdobników, a muzyka jest tylko po to, by wzmocnić nasz odbiór. Za tą stronę odpowiadał duński kompozytor Kristian Eidnes Andersen, znany m.in. ze współpracy z Larsem von Trierem, więc przypuszczam że klimat mu odpowiadał.

„Plac zabaw” to tylko przenośnia, która staje się symbolem i może być wszędzie. Finałowa scena całej produkcji, na pewno budzi niesmak jak i panikę. Ważne jest to, aby wyciągnąć wnioski i zastanowić się nad tym, jak wygląda psychika młodzieży pozostawionej samej sobie. Przez cały czas jesteśmy tylko obserwatorami czy chcemy tego, czy nie. Nowe spojrzenie, świeże spojrzenie na temat, który jest wiecznie aktualny. Pokazany w taki sposób, iż zostaje w widzu po zakończeniu seansu. Czy zabicie nudy może być takie proste? Zobaczcie sami…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s