„Seven Sisters” – „What Happened to Monday?”

 

 

78954612355428063076

 

 

 

Wpadł mi w ręce nawet bardzo ciekawy tytuł. Jest to kolejna wizja przyszłości, może nie tak odległej, jak by się to mogło wydawać. Akcja całej tej historii rozgrywa się w świecie, w którym prawo zabrania parom posiadania więcej niż jednego dziecka. Bohaterkami jest siedem identycznych sióstr nazwanych na cześć siedmiu dni tygodnia , które walczą o przeżycie, udając, że są jedną osobą. Tak poznajemy Poniedziałek, Wtorek, Środę, Czwartek, Piątek, Sobotę oraz Niedzielę. W roli tych siedmiu sióstr świetnie odnajduje się Noomi Rapace. Ta Szwedka  jest dość specyficzną aktorką, przez co staje się dla mnie bardzo interesującą postacią w świecie filmu. Jej każda rola ma swój niepowtarzalny klimat. Wszystko to za sprawą jej osobliwej urody oraz sposobu gry, która wprowadza pewien chłód, dystans, tajemnicę czy też mrok. Praktycznie sprawdza się w każdej roli, przynajmniej takie jest moje zdanie na podstawie filmów jakie miałem możliwość z Nią zobaczyć, a było ich dość sporo. Wróćmy jednak do samego tytułu. „What Happened to Monday?” czy też Seven Sisters”  to dosyć osobliwa historia, która mogłaby się wydarzyć spokojnie w rzeczywistym świecie. Tak naprawdę nie wiemy co może spotkać ludzkość za kilkanaście czy też kilkadziesiąt lat. Czy nasza planeta wytrzyma zwiększającą się populację ludzi –  jak wtedy zareaguje?  Wszyscy muszą odżywiać się, pić itd. po prostu by ŻYĆ. Reżyser filmu Tommy Wirkola ukazuje nam trochę mroczną wizję świata, gdzie zostaje narzucona doktryna posiadania tylko jednego dziecka. Każde następne zostaje zahibernowane, by mogło doczekać się lepszego jutra.  Czy aby wszystko jest takie wporządku? A może jest ukryte drugie dno tej historii i prawda jest zgoła inna? Tego Wam kochani nie napiszę, gdyż zepsuł by całą frajdę oglądania tego filmu. Ta postapokaliptyczna wizja świata jest przedstawiona w całkiem dobry sposób. Reżyser nie zanudza nas niepotrzebnymi scenami, co w przypadku filmu o długości 2 godzin mogło by być nagminne. Widać, że był pomysł na historię i została ona wykorzystana w ciekawy sposób. Siedem sióstr, siedem dni tygodnia, siedem indywidualności, a to wszystko zamknięte pod jednym imieniem Karen. Karen to ich matka, która umiera podczas porodu pozostawiając wszystko na głowie własnego ojca, który tworzy niesamowity plan przetrwania dla tych dziewcząt. Lata lecą i wszystko się kształtuje. Szczególnie osobowość, która każdą z nich ma inną. Tak rozpoczyna się dorosły etap, z którym będą musiałby sobie poradzić. Wszystko to po to by przeżyć w świecie, który ich odrzuca. Obok Noomi w filmie zobaczymy także Glenn Close oraz Willem Dafoe. Osobiście bardzo podobała mi się rola Glenn. Jest to dość „czarny” charakter, który stoi za zmianami prawa oraz całego systemu obowiązującego w tym świecie. Może nie widzimy jej często na ekranie, ale jak się pojawia to nadrabia każdą minutę. Polityczna doktryna z twarzą Glenn Close to mocna postać w tym filmie. Dafoe gra dziadka dziewczyn, które uczy wszystkiego co będzie im potrzebne do tego by przeżyć w tym świecie.

„Seven Sisters” to ciekawa wizja, to ciekawy film, to ciekawa rozrywka, która może zaskoczyć. Polecam.

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s