„Wojna Płci” – „Battle of the Sexes”

 

 

BOTS_POSTER

 

 

Legendarny mecz tenisowy z 1973 r. pomiędzy liderką światowych rankingów Billie Jean King i bezczelnie pewnym siebie byłym mistrzem Bobbym Riggsem, zwany „Wojną płci”, stał się najbardziej oglądanym wydarzeniem sportowym w historii telewizji. Podczas gdy media kreowały King i Riggsa na zaciętych przeciwników, poza kortem każde z nich stawiało czoło skomplikowanym przeciwnościom losu. King miała u swego boku kochającego męża, który zachęcał ją do walki o równe prawa dla obu płci, zmagała się jednak z prawdą o własnej seksualności. Riggs ryzykował wszystko, stawiając na jedną kartę całą swą reputację, by pokazać światu, że stać go na tryumfalny powrót. Wspólnie dali popis, którego skutki wykroczyły daleko poza arenę zmagań sportowych, a konsekwencje trwają po dziś dzień.

Tym razem mamy troche inne kino, inną opowieść ale jak bardzo ciekawą. Jest to typ kina biograficznego zmieszanego ze sportowym. No myślę, że nie można było inaczej zrobić tego filmu gdyż jedno łączy się z drugim. Dla mnie jako widza, to kolejny raz była pewna nowość w poznaniu postaci związanej z historią sportu. Jak nie raz pisałem, tematyka biografii zawsze mnie w kinie pociąga, więc i tym razem sięgnąłem po tytuł z przyjemnością. Dzięki temu filmowi, poznałem ówczesną ( 1973 rok ) rakietę świata, jaką była kobieta o imieniu Billie Jean King. Ten film to nie tylko sama historia, lub skrawek historii tej kobiety. W tym przypadku to coś więcej. Twórcy poszli dalej i stworzyli opowieść o czasie, który miał być pewnego rodzaju przełomem. „Wojna płci” to nie tylko film o sporcie jakim jest tenis ziemny. Ten obraz to również temat nierówności płci oraz ucisk mniejszości seksualnych. To wszystko ma jedną twarz, twarz Billie Jean King.

Historia, która poznajemy trwa aż 2 godziny. Jednak sposób w jaki została nakręcona, nie daje nam możliwości wyczucia tego czasu. Płyniemy z prądem tej opowieści i poznajemy kolejne etapy życia tej kobiety jak i innych zawodniczek, które oprócz tego że walczą na korcie, to walczą o istnienie kobiet w świecie zdominowanym przez mężczyzn. Trzeba zostawić, że sexistowski oddźwięk jest bardzo mocny. Tamte czasy były jak widacć pewnym mocnym krokiem w zrównaniu praw w sporcie kobiet. Stereotyp kobiety, jako matki dzieci i kucharki zaczyna legać w gruzach. Dzięki takim kobietom jak King, nakreśla się postać kobiety silnej, która potrafi walczyć o swoje istnienie w różnych dziedzinach. Tą wisienką na torcie było właśnie starcie, które widział cały świat. Kobieta kontra mężczyzna. Ten mecz tenisowy pokazał, iż ważne jest równouprawnienie i sport jest dla każdego, bez względu na płeć. Liczą się umiejętności, a nie to jakiej płci jest przeciwnik.

„Battle of the Sexes” to świetnie zrobione kino, które przyciąga każdą sekundą. Jesteśmy kibicami podczas meczów sportowych jak i sytuacji jakie dzieją się na tle prywatnym Pani King. Jedno z drugim idzie w parze i wszystko jest od siebie zależne. Dzięki temu, iż film ma taką formę, myślę że jest bardzo atrakcyjną pozycją dla każdego kinomana. W filmie zobaczymy Emmę Stone, która naprawdę wymiata swoją rolą King. To tak jak by weszła w Jej skórę i zagrała siebie. Wszystko jest naturalne i prawdziwe, bez wyczuwalnej sztuczności. Z lekkością prowadzi Nas widzów poprzez ten etap życia tej kobiety tenisistki.

Polecam Wam ten tytuł, jeżeli lubicie poznawać pewne historie. Przypuszczam, że wielu z Was nie zna tej kobiety , z resztą tak jak Ja. Dzięki temu filmowi macie możliwość poznać Pierwsza Rakietę Świata Tenisowego ówczesnych czasów.

 

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s