„Zabicie świętego jelenia” – „The Killing of a Sacred Deer”

 

 

large_MV5BNTNkZDUyZDEtZDljYS00YmJmLTljOGUtNjdkM2IyYmYwNTg2XkEyXkFqcGdeQXVyNTAzMTY4MDA_._V1_SY1000_CR0_0_675_1000_AL_

 

 

Colin Farrell, Nicole Kidman i Alicia Silverstone we wciskającej w fotel opowieści o człowieku stojącym przed niewyobrażalnie trudnym wyborem. Bez względu na to, jaką decyzję podejmie, stanie się sprawcą tragedii we własnej rodzinie. A wszystko za sprawą nastoletniego chłopca, który dotąd był dla niego jak syn.

„The Killing of a Sacred Deer” , to moje kolejne spotkanie z tym reżyserem. Yorgos Lanthimos, ten 45 letni grecki reżyser bez wątpienia zasługuje na porównania do von Triera czy Hanekego. Łączy go z nimi upodobanie do karkołomnych konceptów oraz do konsekwencji, z jaką te wyjściowe założenia realizuje. Intrygującą, wielowarstwową konstrukcję filmów buduje na niedopowiedzeniach, ostrożnie dawkując każdą pokazywaną informację. Kiedy Yorgos Lanthimos staje za kamerą kolejnego swojego filmu, możemy mieć 100 % pewność, że seans nie będzie należał do najprzyjemniejszych przeżyć w sensie psychodelicznej podróży w otchłań ukazanej historii. Grecki reżyser ani myśli zejść ze swojej obranej ścieżki i nawet znane nazwiska w obsadzie nie sprawiają, że jego wizje łagodnieją. Dzięki Bogu, że trzyma się swojego stylu, gdyż to właśnie wyróżnia tego twórce w świecie filmu. Moim wstrząsem poznawczym był film „Kieł” z roku 2009 , a widziałem go w 2014 z polecenia koleżanki. Pisałem o nim także na blogu: https://bierkisztuki.wordpress.com/2014/09/23/kiel-kynodontas/ .  Minęło kilka lat i biorę pod lupę „Zabicie świętego jelenia” z roku 2017. Kolejny wstrząs, kolejne uderzenie, kolejne płaszczyzny do przejścia. Spotkałem się w sieci z wieloma negatywnymi opiniami na temat tego tytułu. Gniot, szkoda czasu, bez sensowna opowieść, nudny … itp. Każdy ma prawo do swojego osądu i to szanuję. Na tym blogu także przedstawiam swoje zdanie. Jednak w tym przypadku mam odmienne odczucie. Tego typu filmy potrzebują swojego odbiorcę oraz czasu. Taka fabuła nie jest lekka, nie jest dla każdego. Forma narracji jest irytująco spokojna, która powoduje, iż widz staje się niespokojny. To właśnie jest Lanthimos. Oglądając nowy tytuł, jesteśmy wciągnięci w spokojny świat pewnej rodziny oraz w świat pewnego lekarza, który z powodu swojego postępku, zostaje postawiony przed sytuacją, wydawało by się bez wyjścia. Jednak z biegiem historii, okazuje się, iż podejście do wielu spraw może być zaskakująco proste. Oprócz tego czujemy wewnętrznie, iż takie podejście jest niezgodne z formą istnienia czy też człowieczeństwem szeroko pojętym.

Ojciec oraz mąż. Żona oraz matka. Dzieci. Rodzina, która taka naprawdę żyje razem, a jednak osobno. Niby jest miłość, jednak staramy się ją znaleźć. Uczucia względem siebie potrafią stać się wyuczonym frazesem. Wszędzie wyczuwalny jest chłód oraz atmosfera obojętności. Ludzie mieszkający razem, a czujemy jak by każdy z nich był osobno. Piękny dom, spokojne życie, bogate życie oraz wielka samotność w którą wkrada się perwersyjny dramat , przeprowadzony przez jednego młodego człowieka. W ciągu pewnego okresu w otoczenie tych ludzi wchodzi zło, zło wywołane złem sprzed lat. Przypomniany postępek , odbija się na bliskich lekarza. Jednak podejście do sytuacji głównego bohatera, potrafi widza zniesmaczyć. Ten dramat o posmaku thrillera, utrzymany jest w post psychodelicznej formie, który wprowadza widza w stan odrzucania tego, co widzimy. Przez te 2 godziny wszystko potrafi wpłynąć na odbiorcę, co powoduje, że stajemy się nerwowi. Gest, słowo, czyn, a to wszystko ubrane w lodowaty spokój miotających się postaci. Forma kręcenia wielu scen szczególnie z góry jest dodatkowym niespokojnym bodźcem dla widza. Tutaj nie ma czasu nad zastanawianiem się, co to są za ludzie, skąd się wzięli, dlaczego nikt się nimi nie interesuje …. tak już jest w świecie tego reżysera. Ważny jest punkt zapalny oraz docelowy. To jak wszystko zostaje osiągnięte, zostawia rozwijającej się mechanicznie historii. Nie ma opowieści bez postaci, a te potrafią być przeszywające. Aktorzy idealnie odnaleźli się w swoich rolach, tworząc coś niepowtarzalnego. Ona grana przez Nicole Kidman, bezwzględna, nie okazująca uczuć, chłodna oraz poprawna. On, w tej roli Colin Farrell, głowa rodziny, samotny, bogaty, cicho despotyczny, bez uczuć. ONI Raffey Cassidy oraz Sunny Suljic, ich dzieci. Zagubieni w swoich światach, stłamszeni przez własnych rodziców, szukający własnej drogi poprzez ucieczkę we własny styl. Te wszystkie osoby zostają złapane w sieć młodego człowieka o imieniu Martin granego przez Barry’ego Keoghana. Ta postać ma w sobie wiele niepokoju, jest irytująca, jest nieprzewidywalna. Z drugiej strony możemy wyczuć zagubienie, czy też smutek. Wszystko napędzane jest szalonym oraz nieobliczalnym złem i brakiem skrupułów. Kilka postaci, kilka płaszczyzn stanów emocjonalnych umysłu. W każdej kolejnej minucie posuwamy się dalej, brnąc w dziwny nierozsądny świat stworzony przez Martina.

Wiecie, ciężko opisywać coś, co może wpływać na każdego z nas z osobna w inny sposób. Tego typu filmy, są niczym wirus atakujący organizm, na który potrafi zadziałać z innym tragicznym skutkiem. Yorgos Lanthimos i jego „The Killing of a Sacred Deer” zrobił na mnie wielkie wrażenie, poprzez ukazanie stanów emocji w sytuacjach bez wyjścia. Czy życie można zastąpić innym życiem nie mając skrupułów? Czy można żyć ze sobą, tak jak by się nie żyło? Wiele jest pytań oraz wiel jest odpowiedzi, które potrafią nami wstrząsnąć.

Czy jest to film dla Ciebie? Nie wiem. Film o decyzjach, które stawiają pytanie o wartość życia oraz czy ta wartość ma sens. Spokojny, który potrafi odrzucić. Nierealny w realnym świecie. Ile widzów, tyle opinii. Jeżeli chcesz mieć własną, to sięgnij po niego.

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s