„Tulipanowa gorączka” – „Tulip Fever” – Moje rozczarowanie.

 

 

91DNQzwSaYL._RI_

 

 

Królestwo Niderlandów, pierwsza połowa XVIII wieku. Cebulki tulipanów są najbardziej rozchwytywanym towarem na rynku. Opowieść skupia się na kilku przeplatających ze sobą wątkach. Młoda sierota  Sophia która, aby uniknąć nędzy, poślubia bogatego niderlandzkiego kupca Corneliusa. Mężczyzna wydaje się, oschły dla współmałżonki traktując ją przedmiotowo i oczekując od niej jedynie spłodzenia potomka. Zaniedbywana przez męża Sophia nawiązuje romans z młodym malarzem Janem. Ich służąca Maria  jest zakochana w młodym sprzedawcy ryb Willemie, który planuje zbić majątek na cebulkach popularnego tulipana.

Może zacznę od tego co się udało w tej produkcji … Myślę, iż trudno nie zachwycić się nad stroną wizualną filmu tego reżysera, który nakręcił min. Kochanice Króla. W tętniącym życiem Amsterdamie czuć zarówno wspaniale artystyczną duszę, w której rozkwita sztuka różnej maści, szczególnie malarstwo, zamożne doki bogatych kupców, jak i brudną dzielnicę nędzy pękającą w szwach od podrzędnych domów publicznych, zwanych w tamtych czasach zamtuzami. Ten zderzający się obraz miasta potrafi pobudzać naszą wyobraźnię i chęć poznania całej historii, jaka ma się zaraz odegrać. Cała ta otoczka tworzy pewnego rodzaju szkatułę, która z zewnątrz przyciąga naszą uwagę. Zadajmy sobie pytanie, co jest w środku tej szkatuły? Całe to wizualne opakowanie kusi kunsztownym wykonaniem, ale w środku jest NIESTETY zupełnie puste. „Tulipanowa gorączka” rozczarowała mnie w trakcie oglądania. Reżyser tytułu Justin Chadwick I , w moim mniemaniu, chyba sam nie wiedział jak ma poprowadzić tą opowieść. W trakcie oglądania czujemy pewne zagubienie i problem w umiejscowieniu poszczególnych postaci w całej opowieści. Z powodu licznych bohaterów oraz ich historii, reżyser od samego początku ma problem z narracją, przy czym bardzo nieumiejętnie żongluje wątkami. Motywacja postaci są słabo zarysowane, co powoduje, iż tracimy z czasem zainteresowanie poszczególnymi osobami, przyjmując ich stan w danej sekundzie. Romans, jakże istotny wątek zapalny całej intrygi pomiędzy Sophią a Janem wydaje się wciśnięty na siłę i traci swój sens. Mimo pięknej formy, w jaką jest opakowana ta opowieść, ma się wrażenie oglądać pustą bańkę, która zaraz pęknie i nic nie zostawi po sobie w pamięci. Niestety zapewne jest to także wina braku dobrze skonstruowanego scenariusza, który wykorzystałby potencjał wszystkich opowiadanych wątków. W trakcie oglądania filmu, miałem wrażenie, iż każdy traci zainteresowanie swoją postacią, a sam reżyser chce to skończyć za wszelką cenę. W tytule znalazły się takie nazwiska jak Christoph Waltz oraz Judi Dench, jednak nawet Oni nie ratują tego obrazu. Ich role nie pobudzają naszej ciekawości, nie pchają nas do przodu, tak jak by nie czuli swoich postaci skazując je od razu na niepowodzenie. Główna aktorka grającą postać Sophii Sandvoort, Alicia Vikander wygląda tylko pięknie w swoich kreacjach i nic po za tym. Nie tchnęła w tą osobę życia, nie ukazuje tej namiętności do kochanka, brak jej pożądania i sensu odżycia z kimś kogo kocha. Widzimy tylko nijakość, która trwa przez 1 godzinę 50 minut. Świetna intryga, którą można było naprawdę dobrze nakręcić, gdzieś zaginęła w mrokach tego miejsca. Jak widać, nie każdy potrafi dobry pomysł ubrać w całość. Tutaj jedno nie idzie  drugim. Wizualne piękno i fascynacja miejscem, z drugiej strony pustka i zagubienie w opowiadanej historii. To oczywiście tylko moje zdanie (jak zawsze na tym blogu), może ktoś inny inaczej odbierze ten obraz. Dla mnie niestety była to strata czasu.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s