„Ach śpij kochanie”

 

 

99804672973203121404

 

 

Od kilku lat w Krakowie i okolicach znikają ludzie. W sumie 67 osób. Młody śledczy Karski, wbrew swoim przełożonym, stawia hipotezę o seryjnym mordercy. Wkrótce w kręgu podejrzanych pozostaje tylko jeden człowiek: Władysław Mazurkiewicz zwany Pięknym Władkiem. To król życia, zamożny kobieciarz, szanowany obywatel, ale także człowiek o zaskakujących powiązaniach, hipnotycznym uroku i niejasnej przeszłości. Karski w trakcie śledztwa zaczyna napotykać na coraz większe trudności. Znikają dowody i akta spraw. Ludzie, którym ufał odwracają się przeciw niemu, a między nim i podejrzanym tworzy się nietypowa relacja… A w tle całej sprawy jak duch pojawia się tajemnicza piękna kobieta.

Na wstępie zacytuję jedną osobę, która na stronie jednego portalu filmowego podsumowała film tymi słowami – „Ach, śpij, kochanie” próbuje być na przemian czarnym kryminałem, rozliczeniowym obrazem Polski lat 50. oraz dramatem psychologicznym. W rezultacie powstał jednak z lekka usypiający teatr telewizji, który nie broni się ani jako mądra rozrywka, ani jako Dzieło z Ambicjami…” – Zgadzam się w tym zdaniem całkowicie. Już w trakcie oglądanie tego filmu zastanawiałem się w jakim kierunku chce podążać reżyser obrazu. Dla mnie jako widza, ważne jest to, by twórca na bazie opowiadanej historii potrafił budować napięcie w tego typu kryminale. Historia tym bardziej mogłaby być ciekawa, gdyż jest oparta na faktach. Można napisać, iż życie połowę pracy wykonało za twórcę, jednak by ubrać wszystko w całość, potrzebny jest ktoś kto idealnie skroi ten garnitur. Niestety, wszystko się tutaj sypie po drodze. Prowadzenie Nas przez tą sprawę,  w szybkim czasie robi się nużące, chcemy już aby się to skończyło, zmuszamy się by dotrwać do końca. Miałem wrażenie, iż gdybym robił jeszcze inne rzeczy podczas oglądania tego filmu to i tak byłbym w temacie na bieżąco. Krzysztof Lang  skazał się na porażkę na własne życzenie. Widocznie nie miał pomysłu jak wszystko ma poprowadzić i jaki gatunek kręci. Film w moim odczuciu był męczący, przez co bardzo się dłużył. Dialogi w wolno posuwające się akcji oraz braku napięcia, wydawały się miałkie i często nijakie. Do końca nie potrafiłem rozkminić, czym tak naprawdę jest ten film. Ani to kryminał, ani dramat, a tym bardziej psychologiczna zagadka. Wyczuwało się to także w grze aktorskiej, a obsada nie jest byle jaka. Tomasz SchuchardtBogusław LindaArkadiusz JakubikAndrzej GrabowskiKatarzyna WarnkeKarolina Gruszka czy Katarzyna Figura. Wszystkie postaci, zamieszane w tą sprawę nie potrafią się wybić na tle tej opowieści. Aktorzy nie starają się zarysować tych osób w taki sposób, byśmy razem z nimi drążyli temat. Gubią się gdzieś przy całości i zlewają jako jedna masa nie odróżniając się od siebie niczym. Mamy przy tym wszystkim jednak jeszcze jednego aktora, który jako jedyny chyba pozostaje po obejrzeniu w pamięci. Andrzej Chyra w roli Władysława Mazurkiewicza, bardzo często przypomina mi w swojej kreacji postać Hopkinsa w Milczeniu owiec, mogę napisać –  patrzę i widzę Anthony Hopkinsa w roli Dr Hannibala Lectera. Nie wiem czy to było zamierzone działanie, ale w jakimś stopniu się udało. Postać potrafi się stać demoniczna, a zarazem zmienić się w kogoś przyjaznego. Do samego końca tak naprawdę nie wiemy kim jest Władysław Mazurkiewicz – inteligentny morderca czerpiący z tego przyjemność? Sam nie wiem czy to wystarcza, by ratowało ten film trwający 1 godzinę 40 minut. Jedna rola, jedna postać. Po drugiej stronie wiele znaczących ról budujących całość. Czy to jest równowaga? Uważam, że nie. Niestety, film mógł być naprawdę udaną produkcją, która pozostawi swój ślad na widzu. Pozostawia natomiast znudzenie, zażenowanie, senność oraz szybkie zapomnienie.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s