„Życzenie śmierci” – „Death Wish”

 

 

aee1636b6e0c9934389cc5c227c64ef2

 

Paul Kersey jest chirurgiem, który co dzień ratuje ludzkie życie. Gdy nieznani sprawcy dokonują brutalnego napadu na jego rodzinę, po raz pierwszy sam musi zwrócić się o pomoc. Policja pozostaje jednak głucha na jego apele. Zdesperowany mężczyzna postanawia więc własnoręcznie wymierzyć sprawiedliwość. Gdy uwagę mediów przyciągają zabójstwa kolejnych gangsterów, wszyscy zadają sobie jedno pytanie: giną oni z ręki bohatera czy bandyty? Wiedziony pragnieniem zemsty Kersey dostrzega, że może pomóc także innym. Nie każdemu podoba się jednak to, że mężczyzna staje ponad prawem, policja zaś jest coraz bliżej odkrycia tożsamości mściciela.

Każdy z nas ma swojego ulubionego aktora, a moim, w kinie sensacyjnym zawsze był  to Bruce Willis. Wszystkie jego starsze produkcje były z jajem, dobrym humorem, świetną akcją. Fajnie zawsze się kleiło i była szybkość. Ostatnie lata, (niestety) to wzloty i upadki tego aktora, ale jak się okazuje nadal ma wzięcie i ciągle kręci co rusz nowe tytuły. Jak patrzyłem na zajawki, to w roku 2018 i 2019 jest kolejnych 7 tytułów w przygotowaniu. Wróćmy jednak do tego ostatniego jakim jest „Życzenie śmierci”. Właśnie jestem po jego obejrzeniu i muszę napisać, iż to było to co lubię w Willisie. Powrócił ten jego błysk w oku, uśmieszek, zdecydowanie oraz opanowanie. Dostałem fajną akcję, która mnie nie znudziła i co ważne, widziałem ciekawego bohatera 🙂 Wiadomo, nie mówimy tutaj o kinie wysokich lotów. To po prostu jest sensacja popularna, która ma dać rozrywkę i też zawsze z Willisem takie były. „Death Wish” to spokojniejsza sensacja w jego wykonaniu, ale nie oznacza to, że gorsza. Nasz bohater wciela się pod wpływem silnego impulsu w pewnego rodzaju mściciela, by zabić w sobie ból. Zakapturzony bohater wychodzi na ulice, by wymierzać sprawiedliwość. Taki właśnie jest ten obraz. Reżyser Eli Roth , po prostu zrobił kino sensacyjne w wolniejszym stylu, bez niepotrzebnych ozdobników. Rodzina i szczęście, która przeradza się w śmierć i zemstę w dobrej wierze. Przynajmniej tak myśli o sobie nasz bohater. Całość trwa prawie 1 godzinę 50 minut, ale nawet na minutę nie czułem się znudzony tą opowieścią. Tym razem dostałam Willisa takiego jakiego lubię, to tak jak by przebudzał się z letargu i mam nadzieję, iż ten poziom będzie się u Niego utrzymywał. Takie kino od czasu do czasu jest potrzebne na zresetowanie się od całego dnia. Na dzisiejszy dzień było to dla mnie jak znalazł 🙂 Ostatni film tego aktora jest dynamiczny i fajnie zjadliwy. Jeżeli takie filmy na reset dnia lubicie, to możecie po niego sięgnąć. Ja spędziłem przy nim całkiem OK czas.

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s