„Kobiety Mafii” … oj zgrozo.

 

 

7823050.3

 

 

Kurz opadł wielkiego WOOW od momentu premiery tego filmu. Postanowiłem teraz na spokojnie usiąść i zobaczyć to, co kolejny raz pokazał Pan Patryk Vega.

To może trochę z dystrybutorskiego opisu produkcji … Po brawurowej akcji policyjnej funkcjonariuszka Bela zostaje wyrzucona z policji. ABW składa jej propozycję „nie do odrzucenia”. Kobieta przechodzi specjalistyczne szkolenie pod okiem FBI i zostaje operatorem w Wydziale S – oficerem pracującym pod przykryciem, który zostaje umieszczony w grupie przestępczej. Jej misją w roli tajniaczki jest rozpracowanie szlaku przemytu narkotyków przez Grupę Mokotowską sterowaną przez Padrino – bossa stołecznego półświatka, dla którego ponad wszelką władzą i pieniędzmi najważniejsza jest córka o ksywie Futro. By zrealizować cel, Bela musi wkupić się w łaski zaufanych ludzi z zarządu mafii: Żywego, Milimetra , Cienia i Siekiery. Podszywając się pod prostytutkę, oficer ABW zostaje kochanką Cienia. Misternie przemyślany plan komplikuje się, gdy w toku nieprzewidzianych zdarzeń w całą intrygę zostaje wmieszana Anka  – żona Cienia, manipulowana przez tajemniczą Nianię. Wkrótce losy pięciu kobiet przecinają się w punkcie bez odwrotu, a wydarzenia z ich udziałem wstrząsają przestępczą mapą Warszawy.

Tyle by było z opisu tego filmu, teraz może trochę mojej rzeczywistości. Podchodząc do tego filmu po takim czasie myślałem, że mój stosunek się trochę zmieni i zobaczę coś co mnie w jakimś stopniu jednak zainteresuje lub wciągnie. Zobaczę coś, czego już nie widziałem w wykonaniu tego Pana. Niestety, tak się nie stało i przypuszczam, że będzie już tak za każdym razem, gdy zostanie coś wypuszczone na światło dzienne z sygnaturą tego reżysera. Jak już doskonale wiemy, gdyż zostało to ogłoszone, kilka tytułów w przyszłości nas czeka, więc nastanie ponownie czas gdy zostaniemy zalani Patrykiem Vegą. Czy ten reżyser potrafi widza jeszcze w jakiś sposób zaskoczyć? zaciekawić? wciągnąć historią? Moim skromnym zdaniem NIE. Jeszcze kilka filmów temu, mogliśmy mówić o odwadze. Teraz mówię o zmęczeniu materiału. Gdy oglądam kolejny film Vegi to mam Déjà vu, które zaczyna mnie od siebie odpychać. KAżda produkcja, mam wrażenie , ma na celu wstrząśnięcie widzem. Pokazanie czegoś, czego nie wiemy. Wytykanie systemu, jaki panuje w Polsce i rządzi się własnymi prawami, przy tym mając się bardzo dobrze. Halo … ale my to bardzo dobrze wiemy! Nie potrzebujemy czegoś, co i tak Nami nie wstrząśnie. Naprawdę zaczyna się to już robić NUDNE. Od razu widać, że za scenariuszem stoi także Patryk Vega. Tak, w tym przypadku pomaga mu jeszcze Olaf Olszewski, jednak jak widać wiele to nic ni wprowadza nowego do fabuły. Mam wrażenie, że to jest jeden scenariusz przerobiony pod potrzebę każdego kolejnego wymyślonego filmu.

„Kobiety mafii” to po raz kolejny jeden zlepek wielu historii, które jawią się na ekranie jak wielki bałagan, bez ładu i składu. Podczas oglądanie robi się to męczące i po prostu nudne. Obiektywnie rzecz ujmując, ten film nie ma fajnej konkretnej fabuły, która by zatrzymała widza i docisnęła do fotela. Niestety, ja tego nie znalazłem i tylko się zmusiłem, by dotrwać do końca tej opowieści. Innym problemem Pana Vegi to obsada. Matko czy my naprawdę nie mamy do wyboru już innych aktorów!!! To się jawi jak jeden wielki serial kinowy. W każdym filmie te same twarze. Przez to, że nie dane nam jest doznać czegoś innego, to także wina gry, którą znamy z każdego poprzedniego tytułu Vegi. Ci aktorzy nic nowego nie wprowadzą do swoich ról, gdyż po prostu mają swój styl grania i zaczyna się to robić męczące. Mam wrażenie, że jest to bardzo wygodne, gdyż specjalnie nie trzeba szukać. Tym sposobem może nawet powstawać kilka filmów z założenia, jak ma się jedną ekipa. Wystarczy skakać z planu na plan i jest super. Jednak w efekcie końcowym wygląda to słabo. Świeża odsłona danych postaci, wypadałaby naprawdę dużo lepiej i zapewne bardziej zainteresowała widza niż odgrzewanie tego samego aktora w kolejnej twarzy. Szczerze mam już dosyć w kinie przez Pana Vegę takich aktorów jak Olga BołądźAgnieszka DygantPiotr Stramowski, Tomasz Oświeciński czy ( o zgrozo!) Katarzyna Warnke. Jednym słowem jest wiele na nie i robi sobie to sam reżyser.

Wiadomo, mamy wielki marketing, wielka kampanie, zapowiedzi przy każdym filmie by nakręcić widza. Potem następuje lawina odbiorców, którzy zaczynają się dzielić po obejrzeniu każdego kolejnego obrazu. Sam z nie jedną osoba rozmawiałem i wielu jest takich, którzy po prostu czują się nabrani, że znowu dostają coś podobnego. Wiadomo, jest to nasz wybór na co idziemy do kina. Od nas zależy czy reklama zadziała. Już jak pomyślę, że reżyser z tego tytułu chce zrobić trylogię, to mam gęsią skórkę.

„Kobiety Mafii” są dla mnie filmem, którego nie jestem w stanie polecić, gdyż za sobą nic nie niesie. Jest to kolejna powtórka Patryki Vega w innej odsłonie ale z tymi samymi twarzami. Dla mnie nudna historia, która jawi się jako zlepek mniejszych historii bez większego polotu. Jednak jak to w kinie, każdy tytuł znajdzie swojego amatora. Stąd decyzja należy do Ciebie.

 

 

 

 

Reklamy

Jedna myśl na temat “„Kobiety Mafii” … oj zgrozo.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s