„Where Is Kyra?”

 

where-is-kyra-movie-poster.jpg

 

Michelle Pfeiffer swoje pięć minut ma już za sobą. Wielkie tytuły pozostały w pamięci, jednak nic nowego na miarę tamtych nie powstaje. Aktorka, która grywa już bardzo nieregularnie. Po przerwie od 2013 roku, pokazała się w kilku tytułach takich jak np. „Murder on the Orient Express” , „Mother!” czy też telewizyjny „Arcyoszust „. Czystym przypadkiem trafiłem na ten tytuł, o którym nie jest głośno w naszym kraju. Przypuszczam, iż mało kto wie, że w ogóle powstał. Where Is Kyra? jest wypełniony Michelle Pfeiffer po brzegi. Muszę napisać, iż to naprawdę świetnie zagrana rola, która wiele  wymagała od aktorki wyczucia oraz wczucia. Postać destrukcyjna, postać samotna, postać szara, postać która ciągnie za sobą beznadzieje istnienia.

Kto to jest Kyra? Jest kobietą, która traci swoje dotychczasowe życie. Traci męża, pracę, stawia na coś nowego i na koniec trafia pod skrzydła matki, którą się opiekuje, gdyż jest ciężko chora. W momencie, gdy matka umiera, następuje czas gdy problemy zaczynają narastać i trzeba im stawić czoła. W tym wszystkim pojawia się pewny mężczyzna, który zbliża się do kobiety nawiązując więź. W taki skrócie można przedstawić tą historię, jednak to, co wydaje się banalne i nic nie znaczące, w rzeczywistości potrafi zniszczyć całe życie.

„Where Is Kyra” to film przygnębiający , nie mający w sobie za krzty nadziei na lepsze jutro. Historia walki o przetrwanie w ameryce, która nie jawi się jako american dream. Każdy dzień przynosi coś nowego, trudnego, czego nie każdy podniesie na swoich barkach. Reżyser filmu Andrew Dosunmu wszystko utrzymał w odpowiednim klimacie, tak byśmy odczuwali ten dramat, aż po kości. Przez tą 1 godzinę 40 minut nie odczujemy podczas oglądania nawet nutki nadziei. To jest stan depresyjny, który dopada bohaterkę z każdą minutą coraz głębiej. Mamy wrażenie, jakby bohaterka była rozszarpywana po kawałku, zostawiała siebie w wielu miejscach. Otrzymujemy analizę człowieka zagubionego w życiu codziennym, który skazany jest na porażkę i zaczyna chwytać się każdej nadarzającej okazji by chociaż na chwilę ujrzeć światełko, nawet jeżeli jest to balansowanie na krawędzi prawa. Nie ważne czy jest to dzień, czy noc, wszystko utrzymane jest w stanie półmroku. Tak jak błądzenie po omacku. Światło dzienne, słońce, nie przebija się przez tą skorupę, by pomóc się podnieść.

„Where Is Kyra?” mimo, że nie wydaje się tytułem, który może zaciekawić poprzez fabułę, to mimo wszystko wciąga. Na pewno nie jest to kino na każdą porę, nie jest to kino lekkie i przyjemne. To z krwi i kości dramat, który potrafi przygnębić. Opis dystrybutora mnie przyciągnął i nie żałuję poświęconego czasu na ten obraz. Na pewno warto go zobaczyć dla samej konstrukcji oraz grę głównej bohaterki, która jest świetna. Można nawet napisać, iż jest to jedna z najlepszych ról Pfeiffer od lat! Kino amerykańskie, które jest dalekie od Hollywood, kino niszowe warte uwagi.

Polecam.

 

2 myśli na temat “„Where Is Kyra?”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s