„The Meg”

 

 

meg_big_poster

 

Pięć lat wcześniej ekspert od nurkowania, komandor Jonas Taylor, napotkał nieznane zagrożenie w niezbadanych głębinach Rowu Mariańskiego, które zmusiło go do przerwania wykonywanej misji i pozostawienia części swojej załogi. To tragiczne w skutkach zdarzenie doprowadziło do jego zwolnienia ze służby w atmosferze skandalu. Jednak tym, co ostatecznie zrujnowało jego karierę, małżeństwo i odebrało mu reszki honoru, była niczym niepoparta, niewiarygodna historia o przyczynie katastrofy. Taylor utrzymywał, że jego jednostkę zaatakowało gigantyczne, ponad 20-metrowe stworzenie, którego gatunek miał wyginąć ponad milion lat temu. Jednak kiedy na dnie oceanu osiada uszkodzona łódź podwodna z byłą żoną komandora pośród członków załogi, to właśnie on otrzymuje telefon. Chwytając szansę przywrócenia dobrego imienia czy też porywając się na samobójczą misję, Jonas musi stawić czoła swoim lękom i zaryzykować życie swoje oraz każdego członka załogi uwięzionego w głębinach, zadając sobie jedno pytanie: Czy to możliwe, że Carcharodon Megalodon — największy morski drapieżnik, jaki kiedykolwiek istniał, nadal żyje… i poluje na kolejne ofiary?

the-meg-new-poster

W okresie letnim w kinach zbytnio się nie dzieje i nie ma w czym wybierać.  Tym sposobem czasem sięga się po to, co jest dostępne. Tym sposobem jakiś czas temu zobaczyłem współczesne Szczęki, chociaż raczej to złe porównanie, gdyż tym sposobem obrażam kultowe dzieło filmowe Spielberga.  Od pewnej chwili rekiny od czasu kultowych Szczęk stały się ciągle obecnym motywem kina przygodowego i horrorów, wkraczając nawet do science fiction – np. Rekinado. Jest to temat jak widać mocno eksploatowany przez twórców, którzy myślą, że tym sposobem pokazują coś nowego.  No właśnie, myślą … i chyba z tego myślenia nic nie wychodzi. Film o którym piszę „The Meg” za którym stoi Jonathan Charles Turteltaub, jest tego przykładem.  Specjalną fabułą film nie może się poszczycić, gdyż jest przewidywalna i z czasem naprawdę wieje nudną. Przede wszystkim całość opiera się na efektach specjalnych, które stały się filarem tej opowieści. Oprócz tego miałem wrażenie, że napisany scenariusz jest po prostu koślawy. Miał w sobie wiele dziur logicznych i do tego wypełniony irytującymi głupimi zachowaniami. Wiele scen mnie zadziwiało, że ktoś je nakręcił np. dziecko bawiące się samotnie na wielkiej platformie, a to tylko jeden przykład z wielu.. Ktoś powie – czepia się! może i się czepiam, tylko dlatego, że zwracam uwagę na wiele czynników, które wpływają na całość tego co oglądam. Moim zdaniem takie kino jest typem odmóżdzacza, jednak i takie kino potrafi być na swój sposób ciekawe i dać dobrą rozrywkę. Przy tym obrazie, niestety dobrze się nie bawiłem, a już w drugiej połowie filmu byłem znudzony tą powtarzalnością i przewidywalnością scen. Film trwa ( o zgrozo!) aż 2 godziny, a spokojnie mógłby zostać zamknięty w 90 minutach. Po co tak przedłużać, coś na co nie ma się do końca pomysłu? nie wiem. Tak naprawdę nie potrafię znaleźć plusów w tej produkcji, gdyż miałem wrażenie straconego czasu. Nie dostałem rozrywki która by mnie trzymała do końca, nie dostałem chociaż czegoś trochę świeżego, gdyż zapożyczenie goni zapożyczenie z kina wcześniejszego. Jest to przykład typowego kina, które musi swoje zarobić i w tym na pewno nie zawiódł. Film spełnił swoje zadanie, debiutując w Stanach Zjednoczonych i Chinach z niemal identycznym, wysokim wynikiem finansowym ($506 645 041). Myślę, że i w Polsce miał nie taki zły wynik. Dla mnie to nie ma znaczenia jako widza. Niby zapowiadająca się dobra rozrywka, spaliła na panewce. Jednym słowem czas wrócić do kina dobrego, które zadziała na umysł. Na szczęście jesienna pora na to jest idealna 🙂

„The Meg” to kino kompletnie nie wymagające, bazujące na swojej powtarzalności. Wielki prehistoryczny gigantyczny rekin poluje na ludzi, a ludzie polują na niego. Mało pomysłu na akcję, nudne dialogi, gra na niskim poziomie … no cóż, jest co jest.

 

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s