„Whitney”

 

 

whitney-poster

 

Z imponującą liczbą ponad 200 milionów albumów sprzedanych na całym świecie, ze statusem pierwszej kobiety-artystki, która zadebiutowała na szczycie listy Billboard 200 i jedynej w historii, której siedem kolejnych singli pojawiło się na pierwszym miejscu zestawienia Billboard Hot 100, Whitney Houston była głosem swojego pokolenia. Artystka, która z piosenkarki gospel miała stać się królową światowej sceny. To ona zainspirowała całe pokolenie wokalistek z Mariah Carey i Beyoncé na czele. To jej brawurowe wykonanie amerykańskiego hymnu w trakcie Super Bowl w 1991 roku przetarło ścieżki niedostępne wcześniej dla czarnoskórych muzyków. W tle do tych wiekopomnych wydarzeń pisała się jednak inna historia. Porażająca opowieść o uzależnieniu i samozniszczeniu, wypełniająca kolumny tabloidowych gazet i czasopism. Historia kobiety, która na scenie miała głos anioła, ale poza nią przegrywała walkę z własnymi demonami.

Już jakiś czas temu miałem okazję zobaczyć dokument stacji Netflix o tytule „Whitney: Can I Be Me” , który przybliżył mnie do bardzo istotnych sytuacji oraz momentów w życiu Whitney Houston o których nie wiedziałem. Szczerze polecam ten film, gdyż myślę, iż jest dobrym podkładem uzupełniającym do filmu, który ukazał się jakiś czas temu w kinach. Mowa o filmie „Whitney” za którym stoi Kevin Macdonald. Ciekawostką i ważną podstawą dokumentu są ludzie z bliskiego kręgu piosenkarki oraz co najważniejsze, rodzina, która pierwszy raz zdecydowała się szczerze wystąpić przed kamerą. Dzięki temu obraz nabiera innego wymiaru i rzuca nam światło na wszystko to co wiązało się z tą znaną postacią muzyki popularnej. Film trwa 2 godziny, jednak całość jest tak skonstruowana, że nawet nie wiemy kiedy przechodzimy przez tą historię. Zostajemy wciągnięci w świat Whitney Houston od jej narodzin, po dzień Jej śmierci. W tytule nie znajdziemy wyroków, samych oskarżeń także jest nie zbyt wiele. Wszystko upływa nam na słuchaniu rozmów czy też wypowiedzi wielu osób, które były z Nią blisko. Nie otrzymujemy zbędnych komentarzy reżysera, zamiast tego mamy bardzo dynamiczny montaż prywatnych materiałów, programów telewizyjnych, koncertów czy też zdjęć. To w całości powoduje, iż czujemy narastający niepokój, napięcie które prowadzi smutną historię kobiety zagubionej w świecie show-biznesu. Muzyka jaką słyszymy, cicho i bezszelestnie wplata się w obrazy i daje nam możliwość wglądu w prywatne emocje. „Whitney” to swoista spowiedź rodziny, która nie do końca radzi sobie z utratą, jakże niepotrzebną tej utalentowanej kobiety. My jako widzowie, mamy wreszcie możliwość poznania prawdy związanej z życiem Houston.  Ta bardzo smutna opowieść nie musiała się tak zakończyć, gdyby ludzie zmienili stosunek do piosenkarki. Moim zdaniem tak naprawdę to Ci właśnie ludzie stoją za Jej śmiercią. Whitney jako młoda dziewczyna staje na piedestale zarezerwowanym dla białych, przełamuje stereotypy, ustawia bardzo wysoko poprzeczkę, po prostu rozwala system! Potem następuje powolny upadek, aż dosięga dna. Jednak z czasem odnajduje w sobie siłę, by ponownie powstać, ale brakuje „kogoś” na kim mogła by się oprzeć, tym sposobem traci szanse na drugi oddech i następuje koniec wszystkiego.   Wiele na temat tego dokumentu nie chce pisać, gdyż za wiele nie chcę zdradzać. Jeżeli ktoś jest zainteresowany powinien sam zobaczyć ten film. Każdy szczegół jest ważny w tej historii. Szczęście, bogactwo, sława, które przeradza się w przekleństwo, samotność, destrukcję. POLECAM!

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s