„Dogman”

 

 

Dp4xK03XQAAPFjz

 

Mieszkańcy włoskiego miasteczka wiedzą, że Marcello, miejscowy psi fryzjer, nie skrzywdziłby nawet muchy. Niepozorny, ale lubiany przez wszystkich, dzieli swój czas między pracę, wychowywanie córki i okazjonalny handel kokainą. Z powodzeniem unika kłopotów, przynajmniej dopóki nie pojawia się Simone – trzęsący całą okolicą, wiecznie naćpany osiłek. Kiedy po raz kolejny bezwzględnie wykorzysta naiwność Marcella, psi fryzjer będzie musiał się odgryźć.

Powiem szczerze, ciężko mi było się zabrać za napisanie kilku słów na temat tego obrazu. Czasem bywa tak, iż moment w który oglądamy dany film nie jest sprzyjający, co też powoduje, że odbieramy go w sposób taki jak byśmy nie chcieli. Zamyka się pewna „klapka” pozwalająca patrzeć w głąb opowieści. Właśnie taki moment mnie prawdopodobnie dopadł. „Dogman” oglądałem w czasie przeziębienia, co chyba nie było dobrym posunięciem, gdyż odebrało mi to możliwość trzeźwego spojrzenia na ten obraz. Ogólnie rzec biorąc nie mam wielu doświadczeń z tym reżyserem jakim jest Matteo Garrone. Za sobą mam tylko jedną jego produkcję, którą widziałem w 2015 roku o tytule „Pentameron”. Już wtedy widziałem, iż jest to twórca wyrywający się z pewnych ram, tworząc swój własny świat, który nie każdy może rozumieć. Najnowszy obraz tego twórcy jest bardziej współczesny i odnoszący się do danej sytuacji, jaka mogła by spokojnie się wydarzyć w rzeczywistości. Wkrada się swoją kamera w głąb człowieka, który poszukuje akceptacji, przy czym nie wyróżniając się w żaden sposób. Stara się przypodobać każdemu, tak by był po prostu lubiany przez otaczającą go społeczność. Jego życiem jest córka, dla której stara się ponad wszystko. Jednak czy to powoduje , że ten człowiek jest szczęśliwy? Jego światem są psy, które równoważą wszystko i stają się pomostem do kontaktów z ludźmi. Jest wręcz ich spowiednikiem i traktuje jak rodzinę. Myślę, że można napisać, iż ten film to pierwszorzędne studium ludzkiej psychiki, w której czające zło nieustannie chce pożerać pokazywane na zewnątrz dobro. Tą walkę obserwujemy właśnie poprzez ludzi oraz psy. Podczas oglądania miałem wrażenie, że Dogman to kolejny biegun tej samej opowieści, co Pentameron, tylko pokazany w trochę inny sposób. Podobnie mamy  do czynienia z kroniką postępującego zezwierzęcenia, rozpisaną w dodatku pod dyktando szaleństwa pożerającego ludzką psychikę. Oprócz tego, wszystko to zostało umiejscowione w dosyć post-apokaliptycznej przestrzeni zapomnianego włoskiego miasteczka. Reżyser z każdą minutą swojego filmu uświadamia widza w bardzo przewrotny sposób, że wcale nie jesteśmy u wrót idyllicznego raju, lecz właśnie schodzimy pod bramy piekła. Cała ta sielanka życia to tylko kopuła oddzielająca rzeczywistość od czegoś co sobie wymyślamy, pretekst do ukazania hermetycznej grupy okolicznych biznesmenów. Bardzo szybko robi się ciasno i duszno, jak w klatce, w której reżyser chce analizować wszystkich bohaterów. Przełamaniem wszystkiego będzie jeden z oprychów, który nęka okolicznych mieszkańców. Tutaj nastanie przemiana naszego bohatera, oraz doprowadzi do jego upadku z którego będzie chciał się podnieść, jednak koszt tego wyzwania będzie zbyt wielki i doprowadzi do jego wewnętrznego unicestwienia.

Dogman_2

Gdy już rusza cała machina i zaczyna się myślenie jak powstrzymać oprycha, to wszystko upada. Każdy z mieszkańców cierpi na tą samą przypadłość, naprawdę wielki brak asertywności, co doprowadza, że widz nie może przejść koło tego obojętnie i oskarża bohaterów o tchórzostwo zmieszane idiotyzmem. Widzę, że jest to celowy zabieg twórcy, by w pewien sposób sprawdzić ile w ludziach z dzikiego zwierzęcia, a ile z wciąż czekających na pogłaskanie zwykłych piesków kanapowców. Patrząc na całość w tym filmie, to widzimy jak ważnym motywem przewodnim jest przemiana Marcello i jakich środków użyje, by osiągnąć swoje cele życiowe. W pewnym momencie bohater znajduje się w sytuacji wręcz niemożliwej i każdy jego wybór będzie miał tragiczne reperkusje. To właśnie niby nic nie znaczące, a jednak bardzo ważne stają się psy od początku do końca. Jako obserwatorzy całej kroniki upadku człowieka. Podczas oglądania zaczynamy odbierać to, iż poznawani mieszkańcy to stado zwierząt, gdzie ich agresja napędza wszystkie emocje i to czy każdy z nich był lojalny w stosunku dla siebie. W trakcie, dalej widzimy, że praktycznie stanu moralnego tutaj nie uświadczymy, a sumienie to coś co  nie istnieje. Wszystko to, co jest etyczne już dawno wyparowało, a racjonalne myślenie nie ma sensu. To jest własnie odzwierciedlenie klatki, w której zamknięte są psy. O czym także należy wspomnieć to o znakomitych kreacjach aktorskich, w szczególności roli Marcello. Aktor Marcello Fonte w pełni oddaje spectrum wewnętrznych przeżyć swojego bohatera. Wszystkie targające nim emocje wyczuwalne są na ekranie. Jego postać to balansowanie na granicy strachu oraz miłości, walki z wycofaniem oraz akceptacją samego siebie oraz akceptacją w społeczności. Marcello to filar, wokół którego wszystko się buduje. Postać wycofana, w której budzą się instynkty bliżej nie sprecyzowane, zarazem dziecinny, a z drugiej strony okrutnie przerażająco pierwotny.

Więcej nie będę już wchodził w ten świat i pozwolę Wam, byście sami to ogarnęli po swojemu. Uważam, że jest to bardzo dobry film, mimo że miałem problem z ogarnięciem tego w tym momencie. Na pewno wiem, że chcę więcej zobaczyć produkcji tego twórcy. Zagłębiać się w świat odmętów mrocznych stron człowieka.

 

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s