„Winni” – „Den skyldige”

 

 

The-Guilty

 

Rutynowy wieczór przy telefonie alarmowym. Operator odbierający dziś połączenia – były funkcjonariusz policji – z niecierpliwością czeka na zbliżający się koniec zmiany. Pijani imprezowicze, niedzielni kierowcy, blokujący numer żartownisie – irytacja policjanta rośnie, do momentu, kiedy odbiera telefon od spanikowanej kobiety. Została porwana, a samochód, w którym się znajduje, jedzie w nieznanym kierunku. Gdy połączenie zostanie gwałtownie przerwane, mężczyzna nie opuszczając pokoju rusza kobiecie na ratunek, polegając wyłącznie na swoim doświadczeniu, intuicji i… telefonie.

Kino skandynawskie do mnie powraca i jak zawsze w bardzo dobrym wydaniu. Tym razem miałem przyjemność zobaczyć film w tłumaczeniu polskim – „Winni”. Opowieść która tylko i wyłącznie opiera się na jednym bohaterze, który stara się uratować porwaną kobietę. Jednak czy tak naprawdę ratuje tylko tą osobę? Może przy okazji stara się uratować samego siebie? Policjant z problemem, który nie pomaga mu iść do przodu. Dylemat, który ciąży na sercu, gdzie pociąga za sobą także prawość Jego partnera z policji. Jak ruszyć z miejsca, czy kłamstwo uratuje tego człowieka? Moment gdy odbiera telefon z wołaniem o pomoc, uruchamia lawinę zdarzeń. Jednak nie jest to potraktowane jako ogólne poruszenie, a bardziej jako osobista rozgrywka między samym sobą. W pewnym sensie rozpoczyna się psychoterapia naszego głównego bohatera. Staje On przed moralnym dylematem i nie pozostaje mu nic innego, jak to przegadać. Całe wydarzenie jakie ma miejsce, zaczyna wpływać na Niego i gdzieś więzić wewnętrznie. Sytuacja zaczyna być odbierana jako prywatne wyzwanie w którym zostaje uwięziony. Przy tym wszystkim zaczyna przeprowadzać rachunek sumienia oraz bilans moralny, który doprowadzi go wreszcie do podstawowych wniosków postępowania jako człowieka oraz stróża prawa.

Poprzez każdą rozmowę funkcjonariusza, zaczynami sobie budować obraz tego człowieka. Reżyser tak skrzętnie buduje postać, iż każdy detal zaczyna układać się niczym układanka większego obrazu. W trakcie wyłapujemy jakieś niepokojące detale, drobne aluzje, rzucane są poszlaki. Z innej strony nieprzyjemna  wymiana zdań między nim a innymi współpracownikami, dziwny telefon od dziennikarki … nerwy zaczynają budować atmosferę, a My zaczynamy określać w swojej głowie tego człowieka. W szybkim czasie dostrzegamy to, że Asger ma coś na swoim sumieniu i zaczyna Go to uwierać. Przy którymś z telefonów puszczają już mu nerwy, jednak ten jeden sygnał  który nastąpi sprawi, że sytuacja zacznie się zmieniać. Ratunek kobiety, zacznie także doprowadzać do odkrywania prawdy o Asgerze.

Ta opowieść, to przede wszystkim bardzo zręczna gra z naszą wyobraźnią. Jesteśmy tylko my, On oraz rozmówca po drugiej stronie słuchawki. stymuluje się widza dźwiękami, odgłosami czy to dziecka, lub zirytowanego mężczyzny, to wszystko mówi bardzo wiele podczas oglądania tego filmu.  Całe napięcie tego obrazu buduje się na zasadzie tego co wiemy, tego czego się domyślamy, tego co słyszymy, bardzo wiele sobie potrafimy dopowiedzieć i wyciągać  pełniejszy obraz. Z każdą minutą mamy wrażenie, że robi się tylko mroczniej i ciaśniej, każdy wybuch gniewu wzmaga naszą ciekawość. Dla mnie w tej opowieści wielką rolę odgrywa stworzona postać przez aktora, jakim jest Jakob Cedergren. Fantastycznie buduje swojego bohatera, który wcale nie jest idealny. Z jednej strony potrafi irytować, a zarazem budzić zaufanie. Jego chłodne profesjonalne podejście buduje postać pewną oraz godną zaufania, jego poczucie winy wiąże się z poczuciem obowiązku. Te wszystkie aspekty tworzą postać o wielu wymiarach, którą przez cały seans staramy się rozgryźć.

Reżyser swoim filmem pokazuje nam także inną bardzo ważną kwestię, z jaką można się spotkać. Wszystkie dobre intencje, każde podjęte kroki to broń o podwójnym dnie. Za każdą podjętą przez siebie decyzje musisz wziąć odpowiedzialność, tym bardziej jak jest ona prowadzona na odległość i nie jesteś w stanie oszacować wyniku swoich kroków. To pewnego rodzaju historia o władzy trzymającej w dłoni, o słuchawce w którą wypowiadasz ważne słowa. Wydawanie sądu na odległość, to jak pole minowe, które może zgubić każdego. W momencie ratowania kogoś, możesz doprowadzić do śmierci inną osobę, wszystko bowiem może mieć dramatyczne skutki twoich słów. Słowa mogą Cię zgubić, słowa mogą Cię zbić z tropu, ponieważ słowa to tylko słowa, które słyszysz i interpretujesz po swojemu. Czy w takiej sytuacji istnieje moralność? a może to już igranie z moralnością?

Ta historia potrafi odkryć wiele w człowieku. Czy ty odkryjesz tą rzeczywistość podczas oglądania tego tytułu? Przekonaj się sam 🙂

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s