„Arktyka” – „Arctic”

 

 

1ecfea05333cdda5e531c7f18e9df6d5

 

Czekałem na ten film, mimo iż był niewiadomą. W czasach gdy wszem i wobec panują na wielkich ekranach blockbustery oraz wielcy bohaterowie, to tytuł tego typu może nie mieć żadnego oddźwięku. Nic bardziej mylnego! Myślę, że właśnie dlatego widz poszukuje w kinie bohaterów, którzy są zgoła odmienni od tego wszystkiego co serwują nam sieci kinowe. Taką surową odskocznią jest właśnie ten film „Arktyka” który w swoim spokoju i praktycznie ciszy daje widzowi wiele różnych emocji oraz przeżyć. Reżyser swojego debiutanckiego projektu Joe Penna przenosi nas daleko w surowe zimowe klimaty. Stykamy się z człowiekiem, który jest ocalałym z katastrofy lotniczej. Przedstawia się Go nam w taki sposób, że praktycznie nic nie wiemy o tej postaci, to enigmatyczne podejście buduje całą atmosferę jeszcze mocniej. Nie wiemy kiedy wydarzyła się katastrofa, nie wiemy ile czasu już spędził ten człowiek w wraku. Wiemy natomiast to, iż jest bardzo skrupulatnie przywiązany do konkretnego rytmu dnia, który zostaje odmierzany poszczególnymi alarmami zegarka. To wszystko co wiąże się z przetrwaniem związane jest z tykaniem zegarka. Tutaj wszystko ma swój odpowiedni przypisany rytm, pilnowanie i odkopywanie napisu na śniegu SOS, nadawanie radiowych komunikatów z wzniesienia, pilnowanie przerębli …. rytm jest zawsze taki sam. Pewnego dnia następuje przełom i nadzieja na zmiany, gdy sprzęt wyłapuje sygnał w przestrzeni. Nadzieja na pomoc pojawia się w momencie gdy już ją tracisz. Helikopter, zaczyna unosić się przed oczyma naszego bohatera, wszystko może się już zakończyć … niestety, kilka sekund wystarczy by śnieżna zamieć doprowadziła do katastrofy pomocy i na oczach rozbitka maszyna rozbija się o lód. W tym momencie film przechodzi w inna fazę i nabiera innego znaczenia. Nagle osoba potrzebująca pomocy, sama staje się nadzieją na przetrwanie dla innego ocalałego. Nasz bohater przejmuje obowiązek oraz odpowiedzialność za innego człowieka w tych ciężkich, ekstremalnych warunkach stawiając sobie na cel ratowania życia i zdrowia, ten kierunek staje się motywem całej opowieści. W tym filmie nic nie jest pewne. Każda decyzja podjęta przez tego człowieka jest tylko jedną wielką niewiadomą. Następuje moment decyzji odejścia z „bezpiecznego” miejsca jakim jest wrak samolotu i wyruszenie w drogę. To wszystko ma jeden cel, poszukiwanie stacji badawczej, ratowanie ocalałego pilota helikoptera oraz ratowanie samego siebie. Jednak jak obserwujemy czy też uczestniczymy w tych wydarzeniach, to mocno wyczuwamy, iż ważne dla niego jest to, by jego towarzysz przeżył. Podstawą ich komunikacji jest uścisk dłoni, to wymiernik ich życia. Ratunek innej osoby stał się celem oraz motorem napędowym. Rozpoczyna się mozolna podróż w  zmiennych warunkach , które nie sprzyjają człowiekowi.

W tym filmie reżyser doskonale wie co ma na myśli i jak ma to zostać odebrane przez widza. Idealnie buduje całą historię na tle otaczającej zimnej przestrzeni, którą wręcz zaczynamy odczuwać podczas oglądania tego tytułu. Jest to dosyć niesamowite jak twórca na nas wpływa i przekłada te mocno ekstremalne warunki na nasze filmowe odczucia.  W Arktyce  otrzymujemy intensywnie wizualne uderzenia odcieni bieli, błękitów czy też  skali szarości. Całość ubrana jest w równie intensywną muzykę instrumentalną , która rozszerza spektrum odczuwania całej historii. Podczas oglądania mamy wrażenie, iż przeszywa nas chłód oraz dostajemy gęsiej skórki. Kolejnym bodźcem działającym na nas jest sama forma kręcenia, poprzez ukazywania nam całej zimowej przyrody. Te dosadne dalekie plany, które pokazują nam mocno zepchniętą postać człowieka , bardzo dobitnie pokazują nam obserwatorom tą relację sił w tym starciu. Wszystko jest zdane na łaskę przyrody, tutaj nie ma wątpliwości. Ambicje czy też chęci mogą nie zdać egzaminu, w tym momencie jest to tylko balansowanie na granicy życia i śmierci z pierwiastkiem przetrwania, liczy się tylko moment tu i teraz, nic ponadto.

W filmie Arktyka należy zwrócić uwagę jeszcze na jeden bardzo ważny punkt, chodzi mi tutaj o grę aktorską, gdyż na barkach tego aktora spoczywa wszystko, dosłownie wszystko. Moim zdaniem jest to Jego jedna z najlepszych ról życiowych, która pokazała, iż aktor nie boi się wyzwań. Ten duński aktor Mads Mikkelsen , już nie raz pokazał swój talent, tym razem zmierzył się z czymś nowym. Tutaj liczą się emocje, tylko emocje, gdyż słowa w tym filmie możecie policzyć na palcach dwóch dłoni. Aktor w fenomenalny sposób wyczuł wszystkie niuanse przedstawianej postaci. Jest szorstki, niesamowicie szczery, człowiek na krawędzi ale w opanowanym stanie. Na jego twarzy czytamy wiele emocji od samotności po rezygnację, czasem pojawiający się strach. To wszystko przeradza się w determinację oraz wysiłek, który musi następować. Między tym wszystkim znajdziemy również rozpacz, bezsilność, niemoc. Razem to wszystko tworzy bohatera którego pcha wewnętrzna moc przetrwania.

Powiem Wam, iż takie filmy są kwintesencją kina, kwintesencją świata filmu w który możemy wkroczyć i czuć, czuć tak głęboko, że odciska się w pamięci. W takich obrazach stawia się na wizualną przestrzeń, która działa i wpływa na wszystko. Emocje wiodą prym pierwszeństwa, przy czym słowa nie są do niczego potrzebne. Jest to mocna pozycja, którą należy zobaczyć, byście wiedzieli o czym piszę.

 

 

 

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s