„Słodki Koniec Dnia”

 

Slodki-koniec-dnia-plakat-hiszpanski

 

Krystyna Janda bywa na naszych ekranach już niezmiernie rzadko. Tym bardziej człowieka przyciąga tytuł, który w obsadzie ma właśnie tą aktorkę. Do dnia dzisiejszego pamiętam Jej wspaniałą rolę w filmie „Tatarak” z 2009 roku, później „Sponsoring” z 2011 , oraz „Panie Dulskie” z roku 2015.  Zawsze jednak są to przerwy (jeśli chodzi o kino) , stąd tym bardziej wielką przyjemnością jest właśnie ten tytuł z roku 2019. „Słodki Koniec dnia” w reżyserii Jacka Borcucha, to po prostu kolejny mistrzowski popis Jandy. Nie można się też dziwić temu, iż własnie w tym roku na znanym i cenionym międzynarodowym festiwalu Sundance, otrzymuje główną nagrodę w kategorii Najlepsza Aktorka. Dlaczego? Dlatego, że ten obraz to właśnie Krystyna Janda, to na Nią chcemy patrzeć, to Ona wypełnia tą przestrzeń. Cała reszta jest już tylko tłem. Nie oznacza to, że „gorszym” , absolutnie nie. Wszystko w tym obrazie ze sobą współgra , koegzystuje, uzupełnia się, ale prym wiedzie właśnie Ona.

Jednak powróćmy do samego tytułu, o którym chcę napisać tych kilka słów. Wszystko dzieje się w małym , dosyć urokliwym miasteczku na terenie Włoch o nazwie Volterra. Wszystko jest piękne, sielankowe, ludzie są przemili, czuje się wolność, a zieleń koi gdy patrzy się na te ich wspaniała wzgórza. To właśnie to miejsce zostaje wybrane przez znaną polską poetkę, noblistkę, Marię Linde, gdzie osiada i żyje. Jej historia jest dosyć bolesna. Sama posiada żydowskie korzenie, jest w pewien sposób napiętnowana Holocaustem, gdzieś przez lata doświadczana poprzez politykę i tą otoczkę, która właśnie Ją dotykała. W miasteczku Volterra jest postrzegana jako gwiazda, wielka artystka. Jednakże czasem pewne czyny, gesty, a tym bardziej słowa, potrafią sprawić, iż możemy postrzegać niektóre rzeczy inaczej, co sprowadza do tworzenia się podziałów czy tez potępienia. Takim momentem w życiu poetki jest dzień, gdzie w Rzymie dochodzi do okrutnego aktu terroryzmu. Pod wpływem wielkim emocji, Maria wygłasza podczas odbierania nagrody w ratuszu dosyć mocne oraz kontrowersyjne słowa, które brzmią jak niepoprawnie polityczna przemowa. Właśnie ta sytuacja, ten moment, wywołuje falę oburzenia, co ponosi za sobą nieprzewidziane konsekwencje. Świat zostaje podzielony, z jednej strony wylewa się fala hejtu, z drugiej natomiast pochwała za odwagę. Dla Niej jest to obojętne, Ona ma swój świat dla siebie, nie szuka poklasku.

Podczas oglądania filmu, jest wyczuwalny klimat lat 60, z drugiej jednak strony jest to obraz dosyć współczesny i nawiązujący do obecnej światowej polityki. Ważne jest to, iż nie jest to zrobione w nachalny sposób, polityka nie gra głównych skrzypiec w tej opowieści, jest tylko odniesieniem czy też tłem, do aktualnych wydarzeń. Historia opowiadająca o kobiecie wyzwolonej, kobiecie mającej swoje zdanie, kobiecie myślącej w rzeczywisty sposób, kobiecie otwartej oraz czułej na ból, nienawiść, zło. To wręcz opowiadanie o Europie, tym co ją dzieli, co ją boli, to jak w obecnych czasach stoi na rozdrożu. Maria to swego rodzaju portal między przeszłością, teraźniejszością oraz przyszłością. Kultura i sztuka wchodzi w interakcje z rzeczywistością naznaczona przez strach, nienawiść, obawy, brak akceptacji. To wszystko zamknięte w tej małej społeczności i tym bardziej widoczne jak na dłoni. Kobieta zamężna, ale zarazem wyzwolona, nie mająca oporów do korzystania z życia, potrafi u boku mieć młodego egipskiego imigranta, który wyzwala w niej dzikość i rządzę świata, porusza się szybkim samochodem, czując wiatr we włosach. Patrząc na nią, to nie widzimy kobiety która potrzebuje uwagi, czy też wręcz miała by jej na siłę szukać. Ona jest kobietą silną, która bierze co chce oraz mówi co chce, nawet gdy jest to bardzo często nieakceptowalne przez świat.

Ten tytuł ma w sobie wielką magię przekazu, poprzez człowieka, osobę, kobietę, która jest wolna i oddana samej sobie, żyjącej w zgodzie ze sobą. Może to wszystko przerażać ale zarazem uwodzi swoim pięknem. Dostrzegamy tutaj zakończenie pewnego rozdziału, bez względu na to pod co ten rozdział podciągniemy, z drugiej strony witamy coś nowego, coś czego się możemy bać. Ten typ odwagi daje poczucie frywolności w patrzeniu na otaczający nas świat. Maria Linde jako ten typ artystki, ukazuje możliwość posługiwania się sztuką jak bronią, którą chce się wywalczyć wolność, bez względu na konsekwencje. Właśnie tych wiele czynników powoduje, iż całość jest bardzo współcześnie uniwersalna i ciągnie widza w głąb świata poetki.  „Słodki Koniec Dnia” to z pewnością film o granicach wolności, gdzie człowiek jest ważny, ale także tworzy świat w pewnej przestrzeni wyrażając siebie. To także ciągłe poszukiwanie namiętności oraz miłości, wiek tak naprawdę nie ma tutaj nic do tego. Jak powtarzała sama poetka – „stare ciało, to tylko jedna z moich sukienek .. „ – to właśnie także widzimy w tym filmie, życie ma coś znaczyć, życie ma mieć sens, ważne jest to, by ten sens uchwycić i trzymać przy sobie.

Myślę, że ta produkcja będzie zapewne odbierana przez każdego w inny sposób. Kogoś może bardzo zbulwersować, innego widza zachwycić. Ktoś następny będzie szukać środka w tym co widzi sama poetka. Jednak nie można temu filmowi odebrać jednego – prawdy. Taka właśnie jest Europa, taki jest świat. Reakcje ludzi na różne sytuacje potrafią spowodować ból. Artysta czuły sam w sobie, odbiera inaczej oraz inaczej przekazuje, wystarczy starać się zrozumieć.

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s