„1917”

 

1917-quad-posters-1

 

Jestem po projekcji filmu „1917” , można napisać iż totalnie nie planowanej. Nie słyszałem o tym tytule nic w mediach, do czasu jak ogłoszono nominacje do Oscarów. Wtedy się zainteresowałem i postanowiłem zobaczyć, ze względu na czas historyczny w którym się odbywa. Wszystko toczy się podczas I Wojny Światowej. Filmowcy częściej sięgają po tematy osadzone w okresie II Wojny Światowej, nie wiem może ze względu na zbyt odległy okres? Ciężko wydedukować. Uczestniczymy  w czymś przerażającym i krwawym,  okresie gdy trwająca od 28 lipca 1914 do 11 listopada 1918 trwa I Wojna Światowa. Reżyser oraz współscenarzysta Sam Mendes skupia się na jednym wydarzeniu, które ma uratować ponad 1600 żołnierzy. Można napisać, iż to pewnego rodzaju symbolika w odniesieniu do całości, gdzie zginęło 14 milionów ludzi. Wszystko zaczęło się od dziadka Mendesa, który opowiedział pewną historię posłańca związaną z tym okresem. Przez lata w głowie reżysera opowieść ewaluowała i tak powstała fikcyjna historia oparta o pewne wydarzenia z życia Jego dziadka. Na pewno istotnym elementem całości jest to, w jaki sposób reżyser podchodzi do tego tematu i jak potrafi  z balansować  tę produkcję. Wszystko prowadzi do tego, by mieć nadzieję na lepszy następny dzień, by jutro było spokojne. Równoważy wielką tragedię wpuszczając w nią trochę humoru, okrucieństwo ubiera w liryzm, stawia na bohaterstwo i odwagę.  Dotyka Nas ta historia, która ma swoje twarze, twarze każdego żołnierza z osobna, rzuconego w wir walki przeciwko wrogom. Każdy z Nich ma swoje rodziny, każdy tęskni, każdy się boi.

Reżyser na tle tych dwóch żołnierzy, wybranych przez los, ukazuje nam przewrotność sytuacji oraz zmian jakie mogą nastąpić w naszych życiach. Szczególnie widzimy to w momencie gdy wszystko się dla Nas i dla Nich zaczyna. Sielanka, spokój, zielona trawa, niebieskie niebo, w tle gdzieś trwają walki. Widzimy żołnierzy i tylko to na obecną chwilę nam przypomina, że to jest wojna. Wyższy rangą oficer zrywa ta dwójkę, by przekazać im, iż mają się wstawić w dowództwie. Już wiemy i czujemy, że to przyniesie zmianę. Idziemy razem z Nimi, ta zielona trawa zamienia się błoto, z czasem w piach. Cała przestrzeń zmienia się w coś ciasnego i dusznego, wpadamy w korytarze okopów i już czujemy, iż to co było na początku jest tylko mrzonką. Na miejscu dowiadujemy się jakie zadanie nas czeka. Tutaj właśnie zaczyna się walka z czasem, walka o przeżycie. Starszy szeregowy Schofield oraz Starszy szeregowy Blake , muszą uratować życie 1600 żołnierzy poprzez powstrzymanie ataku na siły wroga. Tak zaczyna się nieubłagana walka z czasem, gdzie na barkach tej dwójki spoczywa olbrzymi ciężar.

W „1917” nie doszukuje się drugiego dna, nie doszukuję się psychoanalizy sytuacji. To po prostu jest film, mówiący o bohaterstwie, o zacięciu, o dążeniu do tego by przeżyć, o daniu sobie możliwsi powrotu do domu, do bliskich. Wszystko trwa ponad 2 godziny, a samego czasu nie liczymy. Reżyser zadbał o wszystko i spowodował, że chłoniemy tą opowieść stając się po częsci towarzyszami niedoli dwójki wybrańców. Dodatkowym elementem jest idealnie skomponowana muzyka budująca atmosferę oraz świetne zrobione zdjęcia, za które odpowiadał Roger Deakins. Praktycznie wszystko zbudowane jest na długich ujęciach , co daje widzowi wrażenie uczestniczenia w każdej minucie tej misji. Rejestrowane jest wszystko w taki sposób, byśmy poczuli pył, pot na ciele czy też nieznośny dla nosa smród rozkładających się ciał na polach walk czy też obecność wszechobecnych szczurów. Obrazy są naprawdę realistyczne, co może w niektórych momentach spowodować odruch odwrócenia głowy. Kamera jest wszędzie i rejestruje każdy ruch, nic nie umyka naszej uwadze. Jest to moim zdaniem dobre rozwiązanie w tego typu opowieści, gdzie tak naprawdę ma ona zadziałać na nasze emocje.

Może sam film nie jest jakiś wybitny i niosący za sobą przesłanie. To film o wojnie i cierpieniu, które prowadzą do nadziei. Nakręcony w brytyjski sposób nie daje nam odczuć typowo amerykańskiego stylu bohaterstwa (mimo, że to koprodukcja z USA). Jest heroizm, owszem, jednak czyż nie powinien on występować w takim filmie? Myślę, że powinien, choćby po to by wszystko wyglądało na prawdziwe. „1917” Jest obrazem bardzo dobrym, świetnie zrealizowanym, z dobra muzyką oraz naprawdę dobrą grą aktorską. Uważam, iż czas na ten tytuł nie jest zmarnowany.

 

 

 

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s